Aktualności
O mnie
Sejm
Komentarze
Kontakt
 
 


Powrót

Ten rząd nie ma planu

Z Krzysztofem Tchórzewskim - posłem na Sejm RP, rozmawia Janusz Kowalski.

Czy nasze państwo kuleje finansowo?
Po stronie wydatków budżet roku 2010 był o 140 miliardów złotych wyższy, w porównaniu z budżetem roku 2007 - ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wówczas deficyt budżetowy wynosił siedemnaście miliardów. Dziś - pięćdziesiąt. A nasze państwo ma ciągłe problemy finansowe.

Z czego to wynika?
Ze złego zarządzania państwem i jego finansami. Obecny rząd pracuje okazjonalnie. Nie widzę, by ten rząd miał jakiś długofalowy plan działania. Zresztą nigdy takiego nie przedstawił. Obawia się podejmowania niepopularnych, ale koniecznych decyzji. Kiedy już coś robi, to kieruje się tym, jak owa decyzja zaważy na jego wizerunku, jak wpłynie na popularność. Tak rządzić nie można.

Jednak jest to metoda skuteczna. Rząd Donalda Tuska popularnością się cieszy...
Tak. Czuwa nad tym olbrzymi sztab fachowców od public relations.

W czasie sprawowania rządów Prawo i Sprawiedliwość takich fachowców nie miało?
Na pewno nie aż tylu. Dla nas nie popularność była ważna, a dobro państwa. Dziś, gdy zastanawiam się, co się dzieje z finansami państwa, sam chwytam się za głowę. Na wszystko brakuje pieniędzy, gdy jednocześnie budżet po stronie wydatków jest duży. Jest to wystarczającą podstawą, aby pytać dlaczego zarządzanie pieniędzmi w Polsce rządzonej przez PO-PSL jest tak nieudolne. Inna sprawa, że nie ma przejrzystości w działaniu całej administracji państwowej, jak i poszczególnych ministerstw.

Wychodzi więc na to, że nie trzeba umieć rządzić. Trzeba umieć zgrabnie o rządzeniu mówić...
Na to wychodzi. Przykre to tym bardziej, że - jak w kampanii wyborczej zapewniał premier Donald Tusk - jego rząd będzie składał się z fachowców. Wrócę jeszcze do rządów PiS. W 2007 roku spłacaliśmy regularnie długi zagraniczne. Do tego spłaciliśmy dodatkowo pięć miliardów dolarów. A był to przecież rok wyborczy. Odzywały się w Prawie i Sprawiedliwości głosy, żeby spłacić tylko tyle ile musimy, a te pięć miliardów rozdzielić na inwestycje w regionach. Bo to by nam przysporzyło głosów w wyborach. Minister Zyta Gilowska zapytała wtedy: Czy liczy się dobro państwa, czy doraźny interes wyborczy. Premier Kaczyński zgodził się z nią. Pieniądze poszły na spłatę długu.

W ogólnopolskich mediach PiS przedstawia się, jako partię kłótników. Dziś kłócicie się głównie o tragedię Smoleńską, robiąc wokół niej niepotrzebny szum.
Z Platformą Obywatelską spieramy się głównie o gospodarkę. Krytykujemy nieróbstwo tego rządu. Jednak o tym media milczą. Co zaś się tyczy Smoleńska, to pytam: czy jest w Polsce ktoś, kto nie chce poznać wszystkich przyczyn tej tragedii? Jednym z głównych pytań jest to, dlaczego samolot nie był na prawidłowym kursie i ścieżce zniżania, a piloci o tym nie wiedzieli? Mówi się o różnych drobniejszych sprawach a ta jest pomijana? Jest wiele innych niejasności. Chcemy usłyszeć odpowiedzi na to i inne pytania. Czy to za wiele? W grę wchodzi prawda ale także nasz Polaków honor. Zginął Prezydent, sześciu najgłówniejszych, najlepszych generałów, kilkudziesięciu mądrych posłów i senatorów, kilku ministrów, a my Polacy mamy udawać, że nic się nie stało?

Wróćmy do zagadnień gospodarczych. Jaka jest różnica pomiędzy Platformą a PISem?
Platforma opowiada się, za totalną prywatyzacją majątku państwowego. Przygotowuje sprzedaż głównych sektorowych firm np. paliwowych i energetycznych. Chce je sprzedać przedsiębiorstwom będącym własnością sąsiednich państw. Jest to poważne zagrożenie naszej niepodległości ekonomicznej. My zaś chcemy, by państwo nie wyzbywało się kluczowych przedsiębiorstw. Stąd spór. Trzeba jeszcze powiedzieć, że rząd Platformy mówi, że prywatyzuje, a w rzeczywistości jest to podporządkowywanie głównych sektorów gospodarki rządom sąsiednich państw.

Proszę o przykłady.
Obecnie trwają rozmowy o sprzedaży państwowej firmy ENEA S.A. z Poznania, która dostarcza prąd na obszar obejmujący 20% Polski. Kupuje ją EdF-koncern należący do rządu francuskiego. To nie jest prywatyzacja tylko przenoszenie własności na rząd francuski. Polski rząd sprzedaje, bo nie chce mieć wpływu na gospodarkę naszego kraju. Kupuje rząd francuski, bo taki wpływ chce mieć.

Mamy już doświadczenia, co może się stac po takiej transakcji. Myślę o warszawskiej firmie STOEN.
To dobry przykład. Tę warszawską firmę energetyczną, kupił nalezący do rządu Niemiec koncern RWE i w ubiegłym roku podniósł cenę energii o kilkanaście procent. Na tak drastyczną podwyżkę nie zgodził się Urząd Regulacji Energetyki. Niemiecki koncern odpowiedział na to, że ceny nie obniży. Może natomiast wyłączyć prąd w Warszawie, bo jest właścicielem warszawskiej sieci elektrycznej. I podwyższona cena pozostała. W tym samym czasie, z powodu kryzysu ten koncern obniżył o 5% cenę prądu w Niemczech.

Rząd Tuska nie wyciąga wniosków z tej sytuacji?
Żadnych. Rządowi chodzi o doraźne korzyści finansowe. Myśli o dalszej sprzedaży firm energetycznych, kopalń i Petrochemii. Ten, kto je kupi, będzie faktycznie dyktował ceny energii, a co za tym idzie - ceny wszystkich pozostałych artykułów w Polsce. Wystąpiłem w tej sprawie z pismem do Ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada. Wzywam go do zaprzestania takich działań, które uzależniają nas od sąsiednich rządów i czynią z mojego kraju neokolonię. Przecież państwo musi mieć wpływ na kształtowanie cen ropy, prądu i węgla. To podstawa. Jest to główna linia sporu PIS-u i PO.

Dlaczego, skoro to tak oczywiste, nasz rząd tego nie widzi?
Myślę, że celem jest udowodnienie, że państwo polskie nie jest do niczego potrzebne. Że obecny rząd chce utworzenia jednego państwa europejskiego. I w tym też się różnimy. Dlatego, kiedy to my sprawowaliśmy rządy, blokowaliśmy powstawanie grupy polityków europejskich, której celem jest utworzenie takiego państwa. Dziś taka grupa już działa. Nazywa się SPINELLI i została utworzona 15 września ubiegłego roku. Składa się z prominentnych polityków, a Polskę reprezentuje w niej euro deputowana, pani poseł Danuta Hubner. Informacja o tym nie przedostała się do ogólnokrajowych mediów. A mnie to niepokoi. Szczególnie w sytuacji, gdy nasz kraj jest systematycznie rozbrajany.

A tak się dzieje?
Jest ustawowy zapis, że na obronność musi być przeznaczane 1,9% Produktu Krajowego Brutto. To jest minimum, którego się nie realizuje. My chcemy, żeby wydatki te wzrosły do 2,5%. Potrzebna nam sprawna armia. Nie mówimy o wojnie, ale tego uczy nas historia, że do niej odpowiezialne państwo musi być zawsze przygotowane.

Na armię nie ma, za to na wojnę z Arabami w Afganistanie pieniądze są.
Udział naszych żołnierzy w misjach zagranicznych nie jest czymś złym. Wracają z nich wspaniale wyszkoleni, dużo lepiej niż na poligonach. Prawda zaś jest taka, że więcej żołnierzy zginęło na Polskich poligonach, niż na tych misjach. Tylko o tym się nie mówiło. Jednak bardzo źle się stało, że Irak zamieniony został na Afganistan. Za nasz udział w Iraku płacili amerykanie. Żołnierze dostawali po 4000 dolarów, a sprawą Polski było tylko zawieźć ich tam i przywieźć. W Afganistanie jest inaczej, bo tam jest misja pokojowa i my za wszystko płacimy z polskiego budżetu. Dodatkowo rząd, z własnej inicjatywy misję afgańską rozszerzył.

A w Polsce ceny rosną?
Rosną i to dopiero początek. Braki wynikające ze złego zarządzania rząd uzupełnia wzrostem podatków, co wpływa na wzrost cen. Tymczasem sytuacja w firmach jest coraz gorsza i płace nie rosną. Wzrasta natomiast bezrobocie. Zatem musimy ostro rząd PO-PSL, kierowany przez Donalda Tuska, krytykować. Nie tylko krytykujemy, ale pokazujemy lepsze rozwiązania. Zgłosiliśmy ponad 60 projektów ustaw, które rząd Tuska zlekceważył. Uznał, że przyznanie nam racji byłoby złe dla jego wizerunku. Z punktu widzenia interesu społecznego jest to nieodpowiedzialne postępowanie.